Pewien chłopiec trafił do zakładu karnego już jako nastolatek. W ten sposób rozpoczęło się pasmo złych wydarzeń i decyzji, dlateo przebywał w tego typu miejscach, z krótkimi przerwami, do 24 roku życia.

Po wyjściu z jednego z nich włamał się do kilku sklepów we wsi. Później idąc drogą, zobaczył, jadącą konno, przepiękną, wyglądającą na bardzo bogatą dziewczynę. Tak bardzo się nią zachwycił, że rzucił od razu pytanie: „Pójdziesz ze mną na tańce?”. Spodziewał się takiej reakcji, jak zawsze. Był pewien, że dziewczyna odmówi mu z pogardą i odjedzie, a on zostanie na tej drodze – poniżony.

Ona jednak odpowiedziała: „Pójdę, jeśli jesteś dżentelmenem”, odpowiedział: „Jestem”. W tym momencie obudziła się w nim ta głęboko ukryta iskra godności. Chłopak od razu zwrócił do sklepów wszystkie skradzione produkty i poszedł z piękną dziewczyną na te tańce. W przyszłości para pobrała się, a mężczyzna zaczął zajmować się socjoterapią poprzez pracę. Skończyło się tak, że sam pomagał osobom, które żyją w taki sposób, jak on dawniej.

Ta historia brzmi jak idealna bajka, piękny płynie z niej morał. A to wszystko (podobno) prawda. Jedno zdanie obudziło w tym, poturbowanym przez życie i swoje złe decyzje, mężczyźnie wiarę w to, że może żyć inaczej.

Każdy człowiek rodzi się z prawem do godności i zasługuje na dobre traktowanie, nawet jeśli o tym nie wie. Respektuje to system większości demokratycznych państw.

Wielu upatruje korzeni tego stanu rzeczy, w tym, że człowiek jest dzieckiem Boga. Większość religii i filozofii tego świata zakłada, że każdy z nas ma w sobie „Boski pierwiastek” i to jemu kłaniamy się, uznając niepodważalną i niezbywalną „wewnętrzną cześć” każdego człowieka. Możemy wierzyć w coś lub nie, ale nie da się kłócić z tym, że człowiek czuje. To, co dociera do nas za pomocą emocji i uczuć jest równie ważne jak to, co pojmujemy rozumem. Poczucie godności pomaga podejmować dobre decyzje.

Osoba, która urodziła się lub na pewnym etapie zaczęła funkcjonować w warunkach, gdzie nie respektuje się prawa do szacunku dla każdego człowieka, może nie zdawać sobie sprawy z jego istnienia. Taki człowiek, na skutek cierpienia, braku szacunku, różnych form poniżania, nie widzi w ogóle w sobie prawdziwej wartości. Co może być tego efektem? Pewien rodzaj postawy, zachowań, czy choćby wyglądu, który w jakiś sposób nie przystaje do ogólnie przyjętych norm. Otoczenie takich ludzi jakby… nie zauważa.

Płacąc za drobne przedmioty, które ta osoba może sprzedawać, by się utrzymać, patrzymy na nią z politowaniem, albo w ogóle nie patrzymy, a pieniądze te traktujemy jak jałmużnę. Właśnie wtedy dokładamy się do pozbawiania tej osoby szacunku do siebie. Zupełnie inaczej poczuje się ona, gdy poza tymi kilkoma złotymi damy jej spojrzenie bez litości (czy odrazy) albo uśmiech, odrobinę zainteresowania, zwykłą ludzką ciekawość. Jeśli poświęcisz chwilę takiej osobie, bez osądów, i dasz jej odczuć, że jest równy tobie (bo przecież jest!) to zobaczysz jak zmieni się jej twarz, jak rozjaśnieją oczy. Wystarczy trochę życzliwości, a dostrzeżesz, że w każdej – nawet najbardziej zgnębionej duszy jest ta sama „boska iskra”.

Być może są w twoim otoczeniu osoby, których nie traktujesz równo i na ogół nie myślisz z szacunkiem. Następnym razem spotykając ich, okaż im go, ukłoń się ich godności. Wszyscy mamy jej tyle samo, ale nie każdy o tym wie.

Dorota Guzińska

—–

Inspirowane:

Iwona Majewska-Opiełka, O lepszym życiu. Rozmyślania z psychologią w tle, Edipresse Polska, 2017

Pozostaw komentarz