Drzwi właściwie nigdy się nie zamykały. Nie zdążyły się zamknąć, a już ktoś ciągnął za klamkę. Pielgrzymki rodzin od rana do wieczora. Gwar na korytarzach. Wychodził mąż, wchodziła matka, a potem teściowa, na końcu siostra. Czasami wpadł wujek albo dziadkowie. Wszyscy przynosili jakieś dary – owoce, zupę w PRL-owskim termosie, czekoladę, kawę z kiosku na…

Czytaj więcej

Może ty też masz zwyczaj zostawiania pustego talerza dla „zbłąkanego wędrowca” z okazji kolacji wigilijnej. Tak przynajmniej było kiedyś, za dzieciaka. Dorośli wymyślili tę tradycję, aby nieco osłodzić nam całą sprawę. „Zbłąkany wędrowiec” był pogodną i mądrą postacią. Nie zdążył dotrzeć do domu na czas, dlatego należy go ugościć. W zamian za to dostaniemy niezwykłe,…

Czytaj więcej

9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Znowu sfałszowane. Okłamani po raz kolejny ludzie wyszli na protesty. Pokojowe demonstracje zamieniły się w prawdziwe pole walki, z tym wyjątkiem, że tylko jedna strona miała w rękach broń. To było pierwsze takie doświadczenie we współczesnej historii kraju, które nie zostawiło prawie nikogo obojętnym, nawet niektórych funkcjonariuszy…

Czytaj więcej

*** Przed szpitalną salą numer 305 stoi mężczyzna w białym kitlu. Pielęgniarki pokazują go sobie palcami. Wiedzą doskonale, że w sali 305 leży tzw. przypadek beznadziejny. Umierający pacjent, który nie chce z nikim rozmawiać, na każdego podnosi głos, wścieka się i rzuca wyzwiskami. Mężczyzna wchodzi do sali, powoli podchodzi do łóżka i zaczyna masować pacjentowi…

Czytaj więcej

Pewien chłopiec trafił do zakładu karnego już jako nastolatek. W ten sposób rozpoczęło się pasmo złych wydarzeń i decyzji, dlateo przebywał w tego typu miejscach, z krótkimi przerwami, do 24 roku życia. Po wyjściu z jednego z nich włamał się do kilku sklepów we wsi. Później idąc drogą, zobaczył, jadącą konno, przepiękną, wyglądającą na bardzo…

Czytaj więcej

1. Dom W Radości jest taki dom, w którym jeszcze nikomu nie udało się policzyć wszystkich okien. Ten dom był wcześniej mieszkaniem. I to na zupełnie innej ulicy. Jak mieszkanie mogło stać się domem? Potrzeba było dużo miłości. Mieszkała w nim Asia Garlicka[1], która pewnego dnia koniecznie chciała odwiedzić w szpitalu swojego ciężko chorego tatę.…

Czytaj więcej

Wczoraj wstydziłam się, że pomagam. Już robiąc zakupy dla potrzebujących było mi głupio, że tak mnie to cieszy, jakoś paradoksalnie skojarzyło mi się to egoistycznie…(?) Ostatnio kilka razy usuwałam przed publikacją posta tego typu. W głowie miałam te wszystkie słowa i spojrzenia innych wyrażające: – „Chwali się, że pomaga… jaka to uczynna, że musi wszystkim…

Czytaj więcej